Kryzys nie uderzył w kieszeń Św. Mikołaja
Migocące lampki dekorujące sklepowe stoiska, melodia piosenki Last Christmas towarzysząca na każdym kroku, świąteczne opakowania towaru, który na co dzień jest obecny na półkach supermarketu mają sprawić, że w okresie od połowy listopada do końca grudnia chcemy kupić jak najwięcej ładnych i nie zawsze przydatnych rzeczy. Czy w tym roku w warunkach panującego kryzysu będzie inaczej?
Duszno. Wchodzący natychmiast zdejmują czapki i ściągają szaliki. Ręce dodatkowo obciążają płaszcze i kurtki, które trzeba będzie trzymać póki nie odejdzie się od kasy.
Nawet mając w głowie precyzyjnie ułożoną listę prezentów nie da się na szybko kupić, tego co już wcześniej zostało zaplanowane. Nadszedł czas, w którym tłumy ruszają do centrów handlowych. Nie ma co się łudzić - kryzys nie wpłynął na decyzje zakupowe Polaków. Zatem ile zapłacimy za stanie w kolejkach, stracony czas i prezenty w pięknych świątecznych opakowaniach?
Grudzień 2009
O kryzysie pisze prasa gospodarcza, telewizja przygotowuje reportaże dotyczące skutków recesji, stacje radiowe także nie omijają tego tematu. A obok istnieje inny magiczny świat, który oferuje pełnię szczęścia zapakowaną w kolorową torebkę udekorowaną gwiazdką i reniferami. Wydaje się to surrealistyczne. A jednak większość z nas daje się uwieźć.
Handlowcy zacierają ręce i za pomocą zwyczajnych chwytów marketingowych skłaniają nas do zakupu nadmiernej ilości rzeczy, które w innym czasie nie bylibyśmy skłonni kupić.
Potwierdza to badanie firmy Deloitte „Zakupy świąteczne 2009”, która podała, że polscy konsumenci są optymistycznie nastawieni do tegorocznych zakupów przedświątecznych.
Badanie zostało przeprowadzone w okresie wrzesień-październik br. na reprezentatywnej próbie 17,567 tys. europejskich konsumentów, z czego w Polsce przebadano 903 osoby.
Podobne artykuły: | Polecamy: |



